|
Żydzi i lewica wobec antysemityzmu - Konferencja w ŻIH Adam Ostolski |
|
Sesja naukowa pt. Lewica i kwestia żydowska, która odbyła się 5 marca w Błękitnym Wieżowcu, miała na celu prezentację kilku aspektów wspólnej historii Żydów i lewicy, oraz podkreślenie doniosłego miejsca kwestii żydowskiej w tradycji myśli lewicowej. Niestety, konferencja skoncentrowała się tylko na tych związkach między lewicą i Żydami, które wynikały z antysemityzmu, bądź z potrzeby wspólnego przeciwstawienia się tej ksenofobii. Problem jednak wydaje się o wiele szerszy i trudno sprowadzić go wyłącznie do kwestii antysemityzmu. Grzegorz Krzywiec, który otworzył część historyczną sesji, omówił stosunek polskiej opinii postępowej do sprawy Dreyfusa. Analiza ponad dwustu artykułów prasy liberalnej i socjalistycznej, na bieżąco komentujących aferę, pokazała kilka sposobów ujmowania tematu przez polskich autorów. Grzegorz Krzywiec zauważył, że w debacie tej prawie nie poruszono wątku antysemityzmu. Pisząc o sprawie Dreyfusa, podejmowano takie tematy jak: polityczna degeneracja Francji (Świętochowski), konflikt między republiką i armią (Kelles-Krauz), czy kwestie postępu i tradycji (Wiślicki). Lewica twierdziła zwykle, że nie jest to tylko problem Francji, lecz sprawa cywilizacyjna. Bardzo rzadko pisano natomiast o francuskim nacjonalizmie czy antysemityzmie jako podłożu afery. Kolejne referaty historyczne dotyczyły losów Żydów w ZSRR. Grzegorz Berendt opowiedział o działaniach w obronie żydowskich twórców w Związku Radzieckim, podejmowanych w latach 50. przez TSKŻ. Dla czytelnika Słowa Żydowskiego szczególnie interesujący wyda się fragment wystąpienia Berendta dotyczący roli Fołks-Sztyme w walce o pamięć zamordowanych Żydów radzieckich. 4 kwietnia 1956 roku ukazał się na łamach czasopisma niepodpisany artykuł Hersza Smolara, opisujący los kilku wybitnych radzieckich pisarzy żydowskich. Artykuł ten miał liczne przedruki w prasie żydowskiej na świecie. W ZSRR reakcje były zróżnicowane: Chruszczow uznał go za antyradziecki, natomiast Mikojan i generalicja za sprawiedliwy i niestanowiący zagrożenia. Był to niezwykły przykład dystansowania się żydowskich komunistów do reżimu, początek wyzwalania "zniewolonego umysłu". W ostatnim odczycie części historycznej Artur Patek mówił o przyczynach porażki Birobidżanu, spowodowanej antysemityzmem Kremla. Niestety, argumentacja i dobór faktów prelegenta były wyraźnie podporządkowane głównej tezie. Część teoretyczną otworzył Jürgen Hensel prezentacją ujęcia kwestii żydowskiej przez Abrahama Leona, mało znanego autora trockistowskiego. Według Leona o odrębności Żydów stanowiła nie religia, lecz rola pośrednika w obrocie towarowym i kapitałowym. Zachowali oni zatem dwoisty charakter narodu-klasy (peuple-classe), co czyniło ich wygodnymi ofiarami ideologii zrodzonej z ekonomicznego interesu, ale posługującej się nacjonalistyczną retoryką. Inni prelegenci zajęli się Szkołą Frankfurcką - grupą lewicowych filozofów i ekonomistów, uchodźców z hitlerowskich Niemiec. Piotr Kendziorek przedstawił interpretację Holocaustu i antysemityzmu przez autorów Szkoły. Teoria krytyczna Szkoły Frankfurckiej pokazuje, dlaczego Żydzi są dogodnym przedmiotem nienawiści zarówno klas wyższych jak i niższych. Robotnicy wytwarzają dobra, ale to kapitalista uchodzi i chce uchodzić za ich "producenta". Aby sfera produkcji mogła zachować pozór niewinności, odpowiedzialność za wyzysk przypisuje się sferze handlu, utożsamianej z Żydami. Na zakończenie sesji Piotr Weiser przedstawił swoją krytykę wybitnych filozofów Szkoły Frankfurckiej - Teodora Adorno i Maxa Horkheimera. Krytyka ta dotyczyła dwóch stereotypów, które wielu historyków przejęło od Adorno i Horkheimera, a mianowicie: że Żydzi byli przypadkowym kozłem ofiarnym, którym mogła stać się równie dobrze każda inna grupa oraz że oprawcy byli owładnięci neurozą. Tak zdecydowana krytyka frankfurtczyków wywołała długą i ożywioną dyskusję. Jest godne uwagi, że (jeśli pominąć temat Birobidżanu) wygłoszone na sesji odczyty koncentrowały się na tych związkach lewicy i Żydów, które wynikają z antysemityzmu i są nań reakcją. Oczywiście jest niezbywalną cechą lewicy branie w obronę prześladowanych i słabych, ale nie wyczerpuje to chyba przyczyn jej zainteresowania sprawami żydowskimi. Odrębność Żydów zawsze była wyzwaniem, intelektualnym i praktycznym, dla lewicowego uniwersalizmu. Lecz również ujmując zagadnienie z drugiej strony, byłoby grubym uproszczeniem wyjaśnianie lewicowego zaangażowania wielu Żydów pragnieniem obrony przed antysemityzmem. W politycznej i religijnej tradycji żydowskiej jest całkiem sporo elementów kierujących ku lewicowej wizji świata. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że również i te aspekty znajdą kiedyś w organizowanych przez Żydowski Instytut Historyczny sesjach godne rozwinięcie.
|